Słówko o kierowcach w Bahrajnie

Legenda Araba-pirata drogowego jest chyba znana na całym świecie. Po ponad roku w Arablandii stwierdziłem, że… niestety jest jak najbardziej prawdziwa.

Oto krótka lista mych spostrzeżeń (na razie jako pasażera).

Kierunkowskazy to tylko ozdobnik, prawda?

Jedno z najbardziej drażniących zachowań kierowców, zresztą znane i u nas. Tutaj jednak pomnożone co najmniej razy 100. Widząc mrugający kierunkowskaz nie potrafię wyjść ze zdziwienia, że ktoś tu wie, jak się tego używa.

Podobnie jak światła

Tu jest już o niebo lepiej. Lokalni w większości używają świateł, ale odsetek tych niekumatych jest i tak większy niż w Polsce. I nie mówię tu o używaniu świateł w dzień, bo akurat wtedy faktycznie nie są potrzebne.

Mówię o używaniu świateł wieczorem i w nocy – jakoż tu 99% dróg jest nieźle oświetlonych, niektórym wyłącza się lampka i to samo dzieje się z żarówkami w światłach ich samochodów. Głupie to, tym bardziej jeśli mowa o czarnym aucie.

Nagminne wpychanie się zawsze i wszędzie

To już jest cholernie wkurzające. Jedziesz spokojnie, a tu nagle Land Cruiser jadący jakieś 20 km/h zbyt szybko wciska ci się przed maskę. Szczególnie głupie i niebezpieczne w połączeniu z punktem pierwszym oraz drugim. + spychanie: „ja zjeżdzam na ten pas i guzik mnie obchodzi, że akurat ty tu jesteś. MASZ MI USTĄPIĆ!!!!111oneone

Król lewego pasa

To robi spora część i to różnorodna – od młodzików w starym klekoczącym Chevy, po tradycyjnie ubranego prezesa w nowiutkim GMC. Panie też. Nie ma reguły. Wspólne jest jedno – wkurza wszystkich.

Król obu pasów

Tacy też są. Jedzie taki środkiem i z żadnej strony go nie wyprzedzisz, jeśli ulica ma mniej niż trzy pasy, a o taką tu nie trudno. Klakson często na takiego nie działa. Równie częsty jak król lewego.

Co wy na to, żeby zaparkować jednym autem na dwóch miejscach?

Najpopularniejsze zjawisko, zwłaszcza w City Center, największym w kraju centrum handlowym. Widziane w różnych kombinacjach, często to zaparkowanie równolegle do linii oddzielającej dwa miejsca w taki sposób, że ta linia znajduje się jakieś pół metra pod samochodem. Równie popularny jest sposób „na krzywiznę”, czyli jednym kołem tu i jednym kołem tam.

Pojawia się jeszcze problem parkowania w niedozwolonych miejscach. Co wy na to, żeby zaparkować sobie np. na rondzie? Albo stanąć na parkingu tak, by zastawić dwóch innych kierowców, którzy znaleźli wolne miejsce.

Dzieci to zbędny balast

Najczęstszą bolączką kierowców-rodziców w Bahrajnie to brak jakiejkolwiek wyobraźni w przewożeniu własnych pociech. Efektem tego jest małe stadko małp (uwaga, teraz eufemizm) ruszających się po tylnej kanapie i/lub wystające głowami przez okno lub szyberdach. Bez zapiętych pasów. Mamy też dzieciaki na kolanach rodzica-pasażera, tu rzadziej z wystającą głową. Też bez pasów.

 

Co można z tym zrobić?

Edukować, edukować i edukować, bo z tym tu ponoć słabo (co widać…). Zrobić symulacje wypadków, z najdrobniejszymi szczegółami pokazać, czemu przedwczesna droga do bram niebios nie jest taka fajna.

Bo czy te dziewice w Niebie naprawdę są tego warte?

ENGLISH TRANSLATION

obrazek

Reklamy

Autor

Marek Fronc

English: A blogger addicted to tea, traveler at heart, in love with technology and gadgets. Antifan of bigotry and backwardness. I'm as well a mobile photographer - I use iPhone 5. For editing purposes, VSOCam fits my needs at best. Based in Bahrain 2011-2015, now in Poland. I had also lived in Czech Republic (5 years) and Poland (11 years). Polish: Uzależniony od herbaty bloger, sercem podróżnik, z zamiłowania gadżeciarz. Antyfan bigoterii oraz zacofania. Jestem też mobilnym fotografem - używam iPhone 5; do obróbki świetnie służy mi VSOCam. W Bahrajnie mieszkałem w latach 2011-2015, teraz znów w Polsce. Mieszkałem też już w Czechach (5 lat) i Polsce (11 lat).