Plany na 2013 według Miczkusa

A więc od prawie trzech dni mamy już nowy rok. Zrezygnowałem z podsumowywania roku 2012, bo nie wiem czego miałoby dotyczyć to podsumowanie – a nie warto robić na siłę.

No ale mam te blogowe oraz prywatne plany i postanowienia na rok 2013, więc czemu się nimi nie pochwalić? 🙂

Choć i tutaj nie jest tego zbyt wiele. Postanowienia jednak warto spisać, chociażby jako przypominacz czy motywator do ich spełnienia – wiadomo, za 12 miesięcy będziecie mogli zweryfikować czy faktycznie jestem taki leniwy, za jakiego się nie uważam 😉

Makin’ Internetz

Nie, wbrew pozorom nie marzę o kilku tysiącach unikalnych wyświetleń, choć nie powiem, że takie wyniki by mnie nie martwiły. Istotniejsza jest dla mnie jednak opiniotwórczość (o czym wspominałem już miesiąc temu).

Postanowiłem sobie, że w roku 2013 uda mi się stworzyć naprawdę silną społeczność wokół moich blogów. Jasne, już teraz mam fajnych czytelników (serio nie mogę narzekać), muszę jednak jako bloger dopilnować, by było jeszcze lepiej, żebym mógł w razie czego wywoływać własne kryzysy w social media 😉

Rzecz jasna, to akurat proces bardziej rozłożony w czasie, ale im szybciej i lepiej zacznę, tym szybciej mi się uda.

Drugą sprawą jest adres. Czy raczej hosting. Od początków istnienia tego bloga korzystałem z darmowych rozwiązań, głównie ze względu na brak własnego źródła dochodu (na razie wciąż utrzymują mnie rodzice, nie chcę nadszarpywać rodzinnego budżetu).

Ale w tym roku chciałbym to zmieć. W marcu przekraczam tę magiczną granicę i kończę wreszcie 18 lat, wchodząc w dorosłość – przynajmniej oficjalnie 😉

Chciałbym więc znaleźć jakieś drobne źródło dochodu. I nie mówię tu o pełnoetatowej pracy, a raczej czymś drobnym, co mogłoby zaspokoić moje równie drobne wydatki 🙂

Mam też pewne postanowienie nie dotyczące stricte żadnego z mych blogów, choć oscylujące w okolicach Internetów.

Odkąd zacząłem grzebać w kodach szablonu, poczułem, że to całkiem przyjemne zajęcie, które może mi kiedyś coś dać.

Właśnie to uczucie sprawiło, że chciałbym wreszcie nauczyć się projektować strony internetowe. Nie chcę ograniczać się do wordpressowych blogów, choć to od nich zacznę, bo będzie mi najłatwiej. Najpierw WordPress, a potem na koniec świata!

Makin’ Everythin’ Else

Ok, ale wiadomo – nie tylko Internetami człowiek żyje. Mówiąc więc o tych postanowieniach nieco bardziej prywatnych – też jest tego trochę.

Przede wszystkim to o czym wspominałem przed chwilą – chęć zarobku. Szczerze, tu nie mam zbyt wielkiego pola do popisu – najlepszy jestem w pisaniu i nie mając konkretnego wykształcenia chyba na tym powinienem się skupić.

Jest jeszcze coś, o czym marzę od lat, tak jak każdy w moim wieku – prawo jazdy 🙂 Wiem, tu nie jestem oryginalny, ale im bliżej mi do pełnoletności, tym bardziej chciałbym trzymać już plastik w ręku.

W 2013 chciałbym się też ruszyć się gdzieś po okolicy i pojechać np. do Iranu, ZEA lub Jordanii. Skoro już jestem na Bliskim Wschodzie, to można by coś zobaczyć, prawda?

Chcę też wreszcie zmienić telefon. Od lutego korzystam z Nokii 1616 (którą mam jeszcze zamiar kiedyś zrecenzować), która, mimo, że spełnia większość wymagań, nie jest idealna.

Telefonem idealnym jest dla mnie… do telefonu idealnego dość blisko jest Xperii T. Nie wiem czy „tetka” JEST telefonem idealnym  rzeczywistość zweryfikuje, choć specyfikacja mówi, że „nic, tylko brać”.

Telefon przydałby mi się m. in. do blogowania – wbrew pozorom nie zawsze mam dostęp do komputera.

Muszę też wreszcie przeczytać książkę Kominka. Pomijam sam fakt zacytowania mnie, „Bloger” może przydać się w prowadzeniu bloga 🙂

I jest jedna rzecz, bliska sercu (aromantyczni mogą to uznać za ostatnią linijkę tego wpisu) – chcę się wreszcie zakochać. Jak szaleć to szaleć 🙂 Chcę wreszcie znaleźć dziewczynę, bo czuję, że mi tego brakuje, a ja z natury nie lubię jak mi czegoś brakuje 😉

Na rok AD2013 to jest wszystko, jeśli chodzi o moje życzenia i plany. A jakie są wasze?

ENGLISH TRANSLATION

obrazek

Reklamy

Autor

Marek Fronc

English: A blogger addicted to tea, traveler at heart, in love with technology and gadgets. Antifan of bigotry and backwardness. I'm as well a mobile photographer - I use iPhone 5. For editing purposes, VSOCam fits my needs at best. Based in Bahrain 2011-2015, now in Poland. I had also lived in Czech Republic (5 years) and Poland (11 years). Polish: Uzależniony od herbaty bloger, sercem podróżnik, z zamiłowania gadżeciarz. Antyfan bigoterii oraz zacofania. Jestem też mobilnym fotografem - używam iPhone 5; do obróbki świetnie służy mi VSOCam. W Bahrajnie mieszkałem w latach 2011-2015, teraz znów w Polsce. Mieszkałem też już w Czechach (5 lat) i Polsce (11 lat).